Sąd Rejonowy w Nidzicy uznał (sygnatura akt: II K 47/08), że komornik wraz z rzeczoznawcą majątkowym, działając wspólnie i w porozumieniu, zaniżali wartość nieruchomości. Skazał obu gentelmanów na więzienie w zawieszeniu.
Komornika sąd skazał na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 18 tys. zł grzywny, a rzeczoznawcę na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat, grzywnę 18 tys. zł i pokrycie kosztów procesu. Zakazał też Waldemarowi S. wykonywania zawodu przez pięć lat.
– To dla nas bardzo ważny wyrok, bo prowadzimy kilkanaście podobnych spraw przeciwko komornikom i rzeczoznawcom. Chodzi o tzw. wyceny zza płotu, które są naruszeniem prawa. Komornik jako funkcjonariusz państwowy i osoba zaufania publicznego, od której wymaga się najwyższej staranności, musi przed licytacją majątku dłużnika sprawdzić osobiście, czy dane otrzymane od rzeczoznawcy się zgadzają. Tutaj wyceny były robione zza płotu; stosowano niedopuszczalne przez prawo obniżanie cen, w wyniku czego dorobek życia poszkodowanych sprzedawany był za bezcen. Ludzie pozostawali bez domów i firm, ale z długami, bo pieniędzy z egzekucji nie wystarczało na ich spłatę – wyjaśnia w rozmowie z "Rz" Lech Obara, radca prawny z Olsztyna, pełnomocnik Stowarzyszenia Pomocy Prawnej "Stop wyzyskowi", które reprezentowało w sądzie interesy poszkodowanych.
Tak było w wypadku Ryszarda i Krystyny S. Biegły nie ujął w wycenie pięciu z ośmiu nieruchomości, a komornik sprzedał pozostałe za mniej niż połowę wartości (warte 256 tys. zł za 115 tys. zł). Spółka Mega Drew warta 191 tys. zł poszła za 90 tys. zł. Warte ponad pół miliona zł nieruchomości Waldemara B. komornik sprzedał za 210 tys. zł.
W najbardziej drastycznym przypadku dom i działka, które bank wycenił na 270 tys. zł, zostały sprzedane za 69 tys. zł, czyli o 300 proc. taniej. Kupił je pracownik sądu.
– Jestem szczęśliwa, bo tak długo na ten wyrok czekaliśmy. Przeciwko tym panom wniesiemy sprawę cywilną o odszkodowanie, chcemy też odzyskać nasz dom – mówi "Rz" Urszula Rzepecka, jedna z poszkodowanych.
Wyrok nie jest prawomocny. Na ogłoszeniu nie było ani komornika, ani obrońców
- To koniec szczególnej ochrony przedstawicieli tych zawodów - uważa Lech Obara, który reprezentował pokrzywdzonych.
Waldemar S. z Olsztyna, biegły ds. budownictwa, został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat za poświadczanie nieprawdy w tzw. operatach szacunkowych, czyli opiniach o wartości nieruchomości. Ma także zakaz wykonywania zawodu na pięć lat.
Sędzia Andrzej Hinz, uzasadniając wyrok, powiedział, że rzeczoznawca nie wykazał należytej staranności przy opracowywaniu operatów, był wręcz niechlujny. - Podawał w nich nieprawdziwe informacji co do liczby budynków na posesji, liczby kondygnacji czy wielkości powierzchni - powiedział sędzia.